20130920

ROBERT KUPISZ'S FAIR PLAY COLLECTION


I had been thinking about this fashion show for a long time. Even though it’s been already several months ago, I still have many extreme thoughts about the collection and the event. I personally like the designer’s personality and ambitions in following the goals, but I must remain objective, especially while sharing my opinion with you – what I have adored in that show, and what had surprise me negatively. Does the song of outstanding Queen “We are the champions” fully indulged in what we were able to see on the catwalk?

Robert Kupisz fashion show was held in a very unusual location for this type of events - at the sports hall. What's more, I got a nice invitation on which one could read about the dress code - running shoes. I was not surprised with this information, especially that I know, that Robert loves sport shoes. However, not all of the guests wore sports shoes.
As soon as the guests took their seats, everyone looked forward with the excitement for the craft collection, about which it will be loud in the media for its originality. I myself could not wait to see what the designer intended, especially, that I loved previous collections by Robert Kupisz.




So it began! On the catwalk we could see models, who looked as if they participated in the Olympic athletes. Designer wanted to show the character of Olympic in this collection, too. The fashion show was divided into several parts, each of which looked like a different sport discipline. Show, as usual was dominated by grunge clothes  in which there were a lot of nonchalance. There were washed jeans, leathers, variations on the t-shirts in a different versions. Inherent in every styling were white bands with bay leaf, and grunge socks. I have to admit, that I felt in love with a lot of proposals from the new collection. I can imagine myself in a sequin, oversize tank top and shorts. Leather pants, loose white tank tops and denim shirts also found their way into my taste. But the whole collection reminded me of the previous ones, it did not plead any freshness, for which I was prepared for. Definitely male silhouettes were better than this for women. The only thing I liked in women's proposal was asymmetrical dress with wide sleeves and sequin-tunic again. The rest did not had much of an impression on me.

The character of  the fashion show was unusual and somewhat surprising, but on the other hand I did not feel as a guest of the fashion show, but more like a performance. I think there was too much running, too much jumping, too much different music, and a lot of silhouettes (around 90). Previous collections have been dominated by similar number of silhouettes, but back then I felt awesome emotions, chills and pride. However, in the show "Fair Play" on the one hand I liked the different stylings, on the other – I felt annoyed with a very expressive make-up on models faces who did not surf masculinity as on real Olympic athletes. And it seems that the designer himself wanted to show masculinity, strength and willingness to fight in this collection. Another issue that negatively surprised me was the price of clothes. My favorite sequined shorts cost a few thousand zloty, and even leather shirts cost 4000 PLN (approx. 1000 euros). Therefore I ask myself a question " Who is the recipient of this collection?". The answer is one - Robert Kupisz creates fashion not for the Polish budget. Projects are interesting, you can see there "Kupisz’s style” and I really appreciate the consistency of the designer's brand-building, but the prices are a bit too high. On the other hand, the designer may have the idea of a brand that is not addressed to anyone, only to a specific audience. Does the price of these clothes is appropriate to the project, or perhaps to type of perfomance and label?

I adore Robert Kupisz for his attitude to life, the lifestyle and for being a man who does not like to stand in one place. However, this collection did not thrilled me as opposed to the past. I hope that the next his fashion show will again trigger chills down my back, and I myself will not be able to talk and think about nothing else but the designer's proposals for the next season. I hope so!

* * * * * * * * * *

Długo zastanawiałem się nad napisaniem recenzji z ostatniego pokazu Roberta Kupisza. Mimo, iż minęło kilka miesięcy od tego wydarzenia, nadal mam sprzeczne myśli. Bardzo cenię projektanta za osobowość i ambicję w dążeniu do celu, jednak muszę pozostać obiektywny i podzielić się z Wami tym, co mnie w tym pokazie zachwyciło, a co rozczarowało. Czy cudowny utwór wyjątkowego zespołu Queen " We are the champions" oddawał w pełni to, co można było zobaczyć na wybiegu?
Pokaz Roberta Kupisza odbył się w bardzo nietypowym miejscu jak na tego typu imprezy, czyli na sali gimnastycznej. Co więcej, na bardzo ładnych zaproszeniach widniała informacja o dress-code jakim były sportowe buty. Z początku nie zdziwiła mnie ta informacja, zważywszy na zamiłowanie projektanta do obuwia sportowego, jednak miejsce pokazu i jego charakter potwierdziły moje domysły. Jednak nie każdy z gości zastosował się do wymogów.
W momencie, kiedy goście zajęli swoje miejsca, każdy wyczekiwał tych emocji, tego kunsztu kolekcji, o której będzie głośno w mediach przez jej oryginalność. Ja sam nie mogłem doczekać się tego, co przygotował projektant, tym bardziej, że dotychczasowe kolekcje Roberta bardzo mi się podobały.

Zaczęło się! Na wybiegu pojawili się modele, którzy wyglądali tak, jakby brali udział w igrzyskach sportowych. Do tego także chciał nawiązać projektant, prezentując swoje ubrania w istnie igrzyskowej oprawie. Sam pokaz rutynowo podzielony był na kilka części, z której każda przypominała inną dyscyplinę sportu. Pokaz, jak zwykle zdominowały grunge’owe stylizacje, w których było dużo nonszalancji i niewymuszonego luzu. Pojawił się sprany jeans, skóry, wariacje na temat t-shirtu w różnym wymiarze. Nieodłącznym elementem stylizacyjnym każdej sylwetki były białe opaski z widniejącym na nich liściem laurowym, a także wielkie skarpety, nowość u Kupisza. Nie ukrywam, sporo propozycji z nowej kolekcji spodobało mi się. Najbardziej widzę siebie w cekinowym, oversize’owym tank topie, a także w cekinowych szortach. Skórzane spodnie, luźne białe bokserki, a także jeans’owe płaszczo-bluzy także trafiły w mój gust. Jednak cała kolekcja przypominała mi poprzednie, nie wnosiła świeżości, na którą byłem przygotowany. Zdecydowanie męskie sylwetki były lepsze od damskich. Jedyne, co spodobało mi się z damskich propozycji to asymetryczna sukienka, z szerokimi rękawami i ponownie cekinowa , ale tunika. Reszta nie wywarła na mnie większego wrażenia.

Cała oprawa pokazu może była nietypowa i w jakiś sposób zaskakiwała, jednak z drugiej strony nie czułem się uczestnikiem pokazu mody, tylko jakiegoś przedstawienia. Uważam, że było za dużo biegania, za dużo skakania, za dużo różnej muzyki, za dużo sylwetek, bo aż 90. Dotychczasowe kolekcje także były zdominowane podobną liczbą sylwetek, jednakże każda wywoływała we mnie doskonałe emocje i dreszcze. Na pokazie "Fair Play" z jednej strony podobały mi się poszczególne stylizacje, a z drugiej irytował mnie za bardzo wyrazisty make-up modeli, którzy nie kipieli męskością, jak prawdziwi zawodnicy igrzysk. A wydaje się, że sam projektant chciał pokazać męskość, siłę i chęć walki w tej kolekcji. Kolejna kwestia, która negatywnie mnie zaskoczyła to cena ubrań z nowej kolekcji. Moje ulubione cekinowe shorty kosztują kilka tysięcy, a skórzane bluzy nawet 4000zł. Nasuwa mi się pytanie: "Do kogo skierowana jest ta kolekcja?". Wniosek jest jeden. Kupisz tworzy modę niekoniecznie na polską kieszeń. Projekty są ciekawe, widać w nich "kupiszowski" styl i bardzo cenię projektanta za tę konsekwentność w budowaniu marki, jednak ceny są bardzo wysokie. Z drugiej strony , projektant może mieć taką ideę swojej marki, która nie jest skierowana dla każdego, tylko do określonej grupy odbiorców. Czy cena tych ubrań wynika z kunsztu projektów, czy może z samego wykonania i nazwiska?

Bardzo cenię Roberta Kupisza za jego nastawienie do życia, za sposób bycia i za to, że jest człowiekiem, który nie lubi stać w miejscu. Jednak ta kolekcja nie zachwyciła mnie w przeciwieństwie do poprzednich. Mam nadzieję, że kolejny pokaz Roberta ponownie wywoła na moich plecach dreszcze, a ja sam nie będę mógł mówić i myśleć o niczym innym jak o propozycjach projektanta na kolejny sezon.




* * * * * * * * * *





5 komentarzy:

  1. Anonimowy9/20/2013

    starsznie słaba ta kolekcja. I rzeczywiście ceny z kosmosu za takie łachy

    OdpowiedzUsuń
  2. niby nowa kolekcja, a jednak odgrzewane kotlety :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale after był udany.
    Do zobaczenia na następnym Kupiszu:)

    Tom

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaha nasze miny z przedostatniego zdjęcia są wyborne :D :*

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...